poniedziałek, 02 luty 2015 20:40

Ania

Bylo naprawde pieknie. Moje wesele organizowalam z zagranicy, i to dosc dalekiej bo z Australii. Ogladajac piekne wesela w Sydney moje wymagania rosly z dnia na dzien. Na rok przed slubem przylecialam do Polski zeby wybrac moja wymarzana sale. Niestety z tych ktore wczesniej znalazlam online nie spodobala mi sie zadna. Miesiac w Polsce minal bardzo szybko i do Australi wrocilam z pustymi rekoma. Nie zostalo mi nic innego jak dalej szukac online. Oboje z moim irlandzkim narzeczonym chcielismy czegos innego niz normalnego domu przyjec, chcielismy miejsca z charakterem, nietuzinkowym wygladem (w naszym wypadku industrialnym, rustykalnym) i oczywiscie pierwszej klasy obsluga.

Ktoregos wieczoru zupelnie przypadkiem natknelam sie na kompletnie nieznany mi Szyb Bonczyk. Weszlam na strone internetowa i od razu zakochalam sie w tym miejscu. Niestety odleglosc nie pozawala mi zobaczyc sali na zywo, wyslalam wiec rodzicow ktorzy potwierdzili urok tego wyjatkowego miejsca jak i duzy profesjonalizm Pana Macka (a z tym bywalo roznie w innych miejscach). Takze nie widzac sali na zywo, zdecydowalismy ze to wlasnie tam chcemy swietowac nasz wyjatkowy dzien. I trafilismy w 10! My bylismy zachwyceni! Nasi goscie z Polski, Irlandii, Anglii, Australii do dzis wspominaja ten dzien. Zimne piwko w 36 stopniowm upale bylo wrecz zbawiniem dla czekajacych gosci. Wszystko bylo dopiete na ostatni guzik, jedzenie pyszne a obsluga pierwsza klasa. I tak moznaby wymieniac dalej:) Dziekujemy za ten piekny dzien i polecamy goraco wszystkim. A jesli macie miedzynarodowych gosci tak jak my, to polecamy szczegolnie mocno!